Forum

Dlaczego nie ma Regio/GI?

Obserwuj wątek
Jakub.J

Jakub.J

17 wpisów
Jakub.J
Jakub.J
prawie 5 lat temu cytuj

Witam,
Szkoda, że nikt na razie tutaj nie pisze, w tym dziale. Jestem wielkim fanem kuchni regionalnych i produktów GI, zamierzam w najbliższym czasie uruchomić bloga zawierającego zarówno przepisy jak i informacje o produktach regionalnych lub tradycyjnych. Znam się na tych rzeczach i zajmuje się nimi od jakichś 2 lat, dlatego chciałbym się zarazem podzielić informacjami.
W Polsce, błędnie łączy się produkty GI czy potrawy regionalne z żywnością ekologiczną czy żywnością slow food. W zasadzie nie ma czegoś takiego jak żywność slow food, bo to raczej chodzi o ideę, która łączy w sobie elementy eko/GI/lokal. Podobnie jak nie ma czegoś takiego jak "zdrowa żywność", bo tzw. superprodukty, np. surowe kakao (w odróżnieniu od kakao typu holenderskiego)to bardziej pic na wodę z cenami windowanymi kilkukrotnie.
Z chęcią podzielę się informacjami i podyskutuje o potrawach lub produktach. Wpierw z chęcią się dowiem jakie są wasze ulubione lub poszukiwane (w tym przepisy)na potrawy lub produkty regionalne. Ja od dziecka mam styczność z Cebularzem Lubelskim, Forszmakiem Lubelskim, od czasu do czas z Pirogiem Biłgorajskim, Andrutami Kaliskimi czy Chlebem Ludwińskim. Oczywiście mówię o krajowych, bo o zagranicznych (np. Pizzy Neapolitańskiej GTS) porozmawiać można kiedy indziej.

marcin
marcin
prawie 5 lat temu cytuj

Ja tak myślę sobie, że zamiast szkodować, że nikt nie pisze (forum jest przecież nowe, jeszcze miesiąca nie ma!), trzeba po prostu zacząć temat, dzieląc się swoimi infomacjami, których masz na pewno dużo. Pewnie nie wszyscy wiedzą, co to są produkty GI, może o tym napiszesz?

ola
ola
prawie 5 lat temu cytuj

no właśnie, jakie GI?

Jakub.J
Jakub.J
prawie 5 lat temu cytuj

Ok, w takim razie szybciutko napiszę o co chodzi. W temacie tej części forum, napisano skrótami: eko/bio/slow. Eko i bio to to samo, oznacza nic innego jak żywność ekologiczną, nazywaną w Niemczech skrótowo BIO, w krajach anglojęzycznych Organic. W Polsce ostatnio istnieje "parcie na eko", tzn. uważa się, że alternatywą dla żywności przemysłowej jest żywność eko. Trochę w tym prawdy jest, ale jeśli zagłębić się bardziej w nasze krajowe kulinaria czy rolnictwo bardziej pasuje tu właśnie żywność GI. GI to ogólnie używany skrót na określenie produktu regionalnego, we Francji używa się bardziej określenia produktu "terroir", we Włoszech "produkt typowy, względnie DOP", w Hiszpanii "produkt pochodzenia".
GI to nic innego jak oznaczenie pochodzenia produktu, czasami rozszerzonego o apelację produktu. Apelacja i oznaczenia geograficzne są bardzo popularne wśród win, głównie francuskich, włoskich, niemieckich, austriackich czy hiszpańskich. Z czasem zaczęło to się przenosić na żywność, oczywiście zaczynając od Francji i sera Roquefort, potem na Włochy i Gorgonzole czy Grana Padano, potem doszła Hiszpania, Szwajcaria i inne kraje.
Tzw "moda na slow food" to nic innego jak wynik upowszechniania się żywności regionalnej oraz ekologicznej. O ile żywność ekologiczna stała się popularna 10-20 lat temu, to żywność GI dopiero teraz staje się popularna, głównie ze wględu na potrzebę ochrony takich produkt.
Co wyróżnia produkt GI? W mniejszym względnie dotyczy to potraw, o czym dalej.
1. Unikalność - nie ma dwóch takich samych produktów regionalnych.
2. Ścisły związek produktu z regionem pochodzenia. Może to dotyczyć surowców używanych w jego przygotowaniu i tradycji lokalnej (np. Oscypek)albo samej lokalnej tradycji (np. Piróg Biłgorajski).
3.Produkty takie istnieją wszędzie na świecie, trzeba je tylko odnaleźć.
Jedna z Pań, rozpoczęła akcję wyszukiwania i podawania przepisów na potrawy regionalne i podała link do Listy Produktów Tradycyjnych. Ta lista, wzorowana na liście włoskiej, prowadzone również przez tamtejsze ministerstwo rolnictwa, a istniejąca również w Rumunii, ma spełniać tylko rolę pomocniczą, przy tworzeniu lub przekształcaniu tamtejszych produktów (nie wszystkich, o czym za chwilę)w produkty GI, produkowane wyłącznie na wyznaczonym terenie, z określonych surowców i chronione przed fałszerstwami.
W Polsce mamy mało produktów GI, chociaż mnóstwo produktów regionalnych, mogących stać się takimi produktami. Dla przykładu, największe potęgi kulinarne na świecie (Włochy, Francja, Hiszpania, Chiny)mają dużo takich produktów i promują ich wykorzystanie w gastronomii.

Napiszę jeszcze tylko o potrawach. Jak spojrzymy na produkty zagraniczne to da się zauważyć sporo potraw lub produktów, które można przygotować w warunkach domowych (np. Pizza Neapolitańska, Pierekaczewnik, Piróg Biłogarjski czy inne, o których z chęcią napiszę). Takie produktu również mogą być chronione (nasz Pierekaczewnik jest), ale nie na zasadzie wyłączności, tylko poprzez strzeżoną recepturę.
Pizza Neapolitańska dla przykładu jest produktem, który musi być produkowano na kilku produktach regionalnych, chronionych i posiadających oznaczenie geograficzne lub apelację (np. pomidory San Marzano i ser Mozarella Di Bufala Campana). Dzięki temu koszt zrobienia takiej "ultra-orignalnej" pizzy wzrasta niebotycznie, w przypadku, gdyby ktoś chciał ją sobie przyrządzić w domu, z dala od Neapolu i Campanii.
Myślę, że teraz co nieco rozjaśniłem o co chodzi. Nie chcę promować tutaj alkoholu i alkoholizmu, ale chociażby Polska Wódka, Tequila czy Szkocka Whisky są także produktami GI. O tym mogę napisać kiedy indziej, jakby ktoś chciał.

vegan monkey
vegan monkey
prawie 5 lat temu cytuj

Z chęcią poczytam porządnego bloga o produktach regionalnych, z usystematyzowanymi informacjami, bez ogólników i bałaganu.

Jakub.J
Jakub.J
prawie 5 lat temu cytuj

Postaram się jak najszybciej znaleźc więcej wolnego czasu i zaparcia i poprzelewać wszystko co znam na bloga, dodatkowo ukrasić to zdjęciami, mapami. Z otwarciem takiego bloga lub wręcz portalu noszę się już od paru miesięcy, ale cały czas brakowało zaparcia, czasu, a na otwieranie jakiegoś profesjonalnego portalu jest za wcześnie. 3 lata temu, jak zacząłem "lizać temat" myślałem, że to wszystko się szybko rozwinie i ludzie zaczną się tym interesować dużo bardziej.
Bardzo ważne są takie akcje, dotyczące kulinariów regionalnych, nie tylko produktów, ale także i potraw. W Polsce, dużą jednak część LPT, grupującej wszystkie produkty tradycyjne i regionalne (na razie tam jest wpisanych ok. 900 produktów z ponad 5000 opisanych i odkrytych w Polsce)zajmują gotowe potrawy. W niektórych województwach, np. na Śląsku gotowych potraw jest więcej niż produktów, w innych jest więcej produktów niż potraw.
Zapomniałem napisać też, że sporą część produktów "sklepowych" (Cebularz Lubelski czy Rogal Marciński) można przy odrobinie zaparcia spróbować zrobić samemu w domu. Do niektórych produktów da się znaleźć nawet szczegółowe chronione receptury.
Jak już uruchomię bloga, to wstawię tutaj link.

ola
ola
prawie 5 lat temu cytuj

co do 'potraw' regionalnych to mogę polecić regio na dworcu głównym we Wrocławiu (teraz dworcu zastępczym), pyszne niby to zapiekanki z kaszą gryczaną, pieczarkami lub kiełbasą, prosto z pieca. jeśli się nie mylę, to oni mają tam właśnie taki patent regionalny na ten produkt. naprawdę bardzo smaczna alternatywa do knyszy i takich tam. dodatkowo można się tam napić kwasu chlebowego, dla mnie ciekawe doświadczenie :)

Jakub.J
Jakub.J
prawie 5 lat temu cytuj

Zacznijmy może od tego, że nie ma czegoś takiego jak "patent" na potrawę. Nie napisałem o tym tutaj, na pewno napisze na blogu. Rejestracja produktu regionalnego jako produktu chronionego czy jako produktu GI, z oznaczeniem geograficznym lub apelacją nigdy nie dotyczy producenta, a grupy producenckiej, konsorcjum lub innego zbiorowego podmiotu. Żadna potrawa, żaden produkt nie może być wyłącznością jednej osoby, tylko jest dobrem "ogólnoregionalnym". Na pewno napiszę o tym szerzej na blogu, ale nasze "słynne Pierniki Toruńskie" stały się właśnie ofiarą takiego myślenia, że firma lub pojedyczy producent może mieć wyłączne prawo do nazwy i produkcji produktu, regionalnego, który przez wieki był produkowany przez całe miasto.
Dlatego uruchomię bloga i będę o tym pisał, aby to nakreślić, tak aby ludzie nie wierzyli tym, którzy chcą wykorzystywać "modę na slow food/eko/regio", itd, tylko żeby byli w stanie odróżnić produkt oryginalny od podróbki, a nawet samemu odkrywać takie produkty. Każdy ma prawo do serwowania czy produkcji tego na czym się zna lub chce zaoferować, ale oszuszukiwanie i wykorzystywanie ludzkiej naiwności i niewiedzy powinny być karalne, przynajmniej moralnie i finansowo. W Polsce, jak to w Polsce, dużo ludzi lubi oszukiwać i kombinować, w ciągu ostatniego roku, kilka razy słyszałem o przypadkach podróbek Obwarzanka Krakowskiego (Chronione Oznaczenie Geograficzne, czyli produkt GI), przez jakiegoś producenta robiącego podobnego wyglądu obwarzanki i to przez maszynę do robienia precli. Inny, słynny przypadek to przykład bacy, który podrabiał Oscypka (Chroniona Nazwa Pochodzenia, czyli produkt z apelacją), a później wielkie oburzenie było, że czemu karać kogoś za takie głupoty.
Takie produkty, o których chcę pisać, także i potrawy to dobro wspólne, nie tylko narodowe ale przede wszystkim lokalne. To wielka szansa na to, aby Polska zaistniała w końcu na światowej mapie kulinarnej i to jako jedno z najważniejszych miejsc.

ola
ola
prawie 5 lat temu cytuj

nie chodziło mi o patent-patent oczywiście, tylko o to, że potrawa jest reklamowana jako regionalny smak i wydawało mi się, że jest to jakoś udokumentowane. chociaż już dokładnie nie pamiętam, tylko przejazdem tam bywałam.

a co do tego, że produkty regionalne/tradycyjne nie są na wyłączność jednego producenta to bardzo ciekawe. bo np patrząc na taki Katalog produktów regionalnych i tradycyjnych z Dolnego śląska, widzę co najmniej dwa produkty, które wiem, że są produkowane jedynie przez pojedyńczego producenta (w tym wypadku 2 producentów), a ich tradycyjność byłaby łatwa do podważenia. przypuszczam, że to właśnie zjawisko wykorzystywania mody na slow/eko/regio, o którym wspominasz, sposób na zwabienie klientów.

Jakub.J
Jakub.J
prawie 5 lat temu cytuj

Nie, nie, nie o to mi chodziło. Wiem, o jakim katalogu mówisz, bo sam go czytałem i mam go cały czas na komputerze. Pod każdym produktem jest adres producenta i faktycznie, większość produktów nie tylko z Dolnego Śląska jest produkowana przez jeden podmiot lub producenta (czasami jest to Koło Gospodyń Wiejskich).
To wynika z tego, że LPT grupuje tylko produkty, które spełniają wymogi bycia produktem tradycyjnym, czyli produkowanym wg. tradycyjnych metod od co najmniej 1 pokolenia. Faktycznie, nie każdy produkt musi być produkowany fizycznie, grunt, że są takie informacje i dowody na to, że był. LPT to tylko informacja i promocja, nie ma tu żadnych obostrzeń co do miejsca czy sposobu produkcji. LPT stworzono po to, wzorem Włoch, aby pomóc w identyfikacji i zbieraniu informacji o produktach z całego kraju. Faktycznie, produkt staje się regionalnym dopiero po rejestracji w UE, tzn. gdy zostanie mu przyznany status oznaczenia geograficznego lub apelacji. Jednak żeby taki produkt był zgłoszony, to musi być stworzona grupa producencka, otwarta na nowych członków. Gdyby Pierniki Toruńskie były produktem regionalnym, z prawdziwego znaczenia, to każdy producent, mały lub duży mógłby je produkować na terenie wyznaczonym, np. w mieście Toruniu i wg. określonego sposobu. Oczywiście każdy producent może to sobie zmieniać, np. smaki czy warianty składu, ale pewne, stałe elementy decydujące o wyjątkowości danego produktu, muszą być zachowane.
W Polsce mamy taki bałagan z tym wszystkim i taką niechęć producentów do grupowania się i rejestracji, że niedługo pod względem zarejestrowanych produktów wyprzedzą nas Czechy lub Słowenia.
Napisze o tym szczegółowo na blogu, ale w większości oficjalnych publikacji, z których korzysta większość osób, mowa tylko o tym, jak to wygląda w krajach UE. Unia ma własne podejście do tego, chociaż w róznych krajach, róznie to wygląda, najlepiej, moim zdaniem we Włoszech, Francji i Hiszpanii, generalnie na południu, chociaż Niemcy czy Czesi też się wzięli za to. Norwegia, Szwajcaria, Argentyna, Chiny, Indie i parę innych państw też ma podobną sytuacją.
Amerykanie, którzy są oporni co do takiego myślenia (produkty na wyłączność, produkowane tylko w określonym miejscu), sami posiadają dużo takich produktów, chociaż u nich popularniejsza jest, na razie, tzw. lokalna żywność (local food), która też, błędnie jest u nas kojarzona z regionalną.
Generalnie zasada jest prosta - im kraj ma bogatszą i bardziej zróżnicowaną gastronomię i historię, tym więcej unikalnych potraw i produktów. Niektóre produkty czy potrawy wręcz "wędrują" razem z ludźmi, którzy mieszkali na danym terenie, ale zabrali ze sobą swoje tradycje kulinarne. W Ameryce takim przykładem są "Sery z Wisconsin", stanu, w którym osiedlali się Szwajcarzy i Holendrzy, w większości farmerzy, a w Polsce kuchnia Dolnego Śląska, województwa Lubuskiego, Zachodniopomorskiego, w mniejszym stopniu Opolskiego czy Warmińsko-Mazurskiego.
Na Dolnym Śląskie jest arcyciekawy ser pochodzenia greckiego, który powstał w wyniku emigracji Greków po II wojnie światowej (Eleni i inni), a który nazywa się Ser Zgorzelecki. W Lubuskiem, jednym z produktów tam obecnych jest Sało, które jest wręcz "narodowym produktem Ukrainy".
Można by pisać i pisać, ale postaram się to wszystko zrobić już na blogu.

Prezydentowa
Prezydentowa
prawie 5 lat temu cytuj

Na Dolnym Śląsku (ja stamtąd pochodzę) jest wiele jarmarków, na których można kupić wspaniałe produkty i potrawy, są to małe imprezy, odbywające się po kilka razy w roku w różnych miasteczkach regionu -Lubaniu, Lwówku, Bolesławcu, Jeleniej Górze...itd. W zeszłym roku zaopatrzyliśmy się w miody, przetwory (bardzo oryginalne, np. patisony w ziołowej zalewie), chleby na zakwasie, wędliny swojskie, sery (szczególnie polecam jedyny w swoim rodzaju ser Camen z kamiennej Góry). Coś wspaniałego!
Z chęcią odwiedziłabym inne regiony, może ktoś wie kiedy i gdzie i odbywają się podobne jarmarki w Wielkopolsce czy Mazowszu, Mazurach itp.? Im mniejsze miasto, tym lepiej! ;)

Jakub.J
Jakub.J
prawie 5 lat temu cytuj

Warto śledzić stronę, na którą często, prawie codziennie zaglądam:
http://www.potrawyregionalne.pl/
Portal bardzo bogaty w treść, są przepisy, jest mowa o jarmarkach czy imprezach. Problem tylko w tym, że tu mowa tylko o polskich produktach, a wg. mnie, wspaniałość i zróżnicowanie polskich produktów regionalnych, da się naprawdę ujrzeć, gdy porówna się to z innymi krajami, szczególnie krajami z bogatą tradycją produkcji takich produktów, czyli Włoch, Francji, w mniejszym stopniu Szwajcarii, Portugalii, Grecji czy Niemiec.
Poza tym, polecałbym patrzeć na strony województw, tzn. takie, prowadzone przez Urzędy Marszałkowskie, bo to one, zajmują się prowadzenie i przyjmowaniem wniosków na LPT i generalnie promocją takich produktów.
W większych miastach, odbywają się takie jarmarki w galeriach handlowych, przynajmniej 1 na miesiąc w jakiejś galerii. Z doświadczenia i obserwacji oraz rozmów z producentami jednak wiem, że większość tych produktów i producentów się powtarza.
Mi trochę ta jarmarkowatość nie odpowiada, tzn. uważam, że to zdecydowanie za mało. We Włoszech czy Francji, takie produkty, w większości te najpopularniejsze można kupić normalnie w markecie albo w sklepach z produktami tradycyjnymi. U nas, utarło się, aby łączyć to ze "zdrową żywnością" (nie lubię tego terminu, bo zdrowo to się można odżywiać, a zaszkodzić może wszystko)czy ekologiczną.
O tym, tzn. dystrybucji tego typu produktów i dostępnością potraw w gastronomii również chcę się zająć na blogu.
Osoby z pewnych województw, w tym z Dolnego Śląska powinny wejść sobie na stronę:
http://www.culinary-heritage.com/index.asp?sprakid=4
To jest szwedzko-duński wymysł, ale sieć obejmuje regiony w większości z Polski i Szwecji obecnie. Są tam linki i do producentów i do sklepów (jak są)i do restauracji czy jadłodalni.
Ja mam namiary do blisko tysiąca producentów i restauracji, które serwują żywność i potrawy tego typu i w końcu muszę zrobić z tego użytek.

ola
ola
prawie 5 lat temu cytuj

ja pochodzę z lubuskiego i o sało nigdy niestety nie słyszałam, choć moja babcia urodziła się na Wołyniu, ale jeszcze zapytam. a że rodzice przeprowadzili się niedawno pod Jelenią Górę, to miałam okazję być na tego typu jarmarkach w Jeleniej i we Lwówku. i z tego co wiem, to mali producenci (rolnicy) średnio je sobie chwalą, z różnych powodów. no i królują 'tradycyjne', 'domowe' i 'wiejskie' chleby prosto z dużych piekarni, które zakwasu zazwyczaj na oczy nie widziały, no i oczywiście wszechobecne 'wiejskie' pajdy ze smalcem... ehh.

MagdaLena
MagdaLena
prawie 5 lat temu cytuj

ja również chciałabym się dowiedzieć więcej o regionalnych potrawach i czekam z niecierpliwością na blog!

Jakub.J
Jakub.J
prawie 5 lat temu cytuj

Niestety cały czas nie mogę znaleźć wolnego czasu aby się za niego zabrać. Postaram się na weekendzie co nieco popracować nad tym. Ale od razu zaznaczam, że będzie w nim więcej o produktach niż potrawach. Z potrawami jest trochę trudniej, ponieważ potrawy rzadko kiedy muszą być wytwarzane w określonym miejscu. Nie problem, aby jakąś regionalną potrawę np. Plyndze czy Parzybrodę zrobić w dowolnym miejscu na dowolnych surowcach/produktach. Ale o potrawach też na pewno nie zapomnę. Inna sprawa, że część produktów można uznać i po części za potrawy, które można samemu sobie w domu przyrządzić, przy odrobinie pracy, żeby wspomnieć tylko Piróg Biłgorajski czy Paprykarz Szczeciński.

mrus
mrus
prawie 5 lat temu cytuj

Widzę, że temat się rozwinął:) Sama ostatnio zainteresowałam się tą tematyką i muszę stwierdzić, że w Polsce rzeczywiście produkty regionalne i lokalne są słabo rozpowszechnione. Będąc pierwszy raz w Niemczech nie mogłam wyjść z podziwu jak konsumenci przywiązują wagę do produktów ekologicznych, jednocześnie zwracając uwagę na to czy pochodzą one od lokalnych producentów. To było coś niesamowitego i dotarło wtedy do mnie, że brakuje nam czegoś takiego w Polsce. Od tego czasu zaczęłam się bardziej interesować tematem. Ostatnio znalazłam ogłoszenie o wspaniałym wydarzeniu(według mnie oczywiście). Chodzi mianowicie o Targi Produktów Regionalnych "Regionalia", które odbędą się w Warszawie w kwietniu. Uważam to za naprawdę dobry sposób promocji żywności lokalnej i regionalnej. Z tego co udało mi się ustalić program będzie bardzo różnorodny i ciekawy przede wszystkim, myślę, że warto tam się wybrać. Coby się więcej nie rozpisywać odsyłam na stronę www.regionalia.com.pl. Tam znajdziecie wszystkie najważniejsze informacje.:)

Jakub.J
Jakub.J
prawie 5 lat temu cytuj

Jeśli przedmówczyni jest autorką tej strony lub bloga to pozdrawiam, ale jednocześnie przestrzegam przed tym, co Pani napisała. Regionalny, a ekologiczny to dwie kompletnie różne rzeczy.
Przejrzałem Pani bloga i niestety, promuje Pani także, a wręcz przede wszystkim żywność ekologiczną, która jak dla mnie, jest jednym wielkim oszustwem i typową kapitalistyczno-koncernową masówką. Czym innym jest żywność lokalna, a czym innym regionalna, oparta o apelacje i oznaczenia geograficzne.
Na blogu pisała Pani o żywność Fair Trade - dla mnie to wielkie oszustwo i wyzysk producentów, przy jednoczesnym mamieniu nieświadomych konsumentów tym, że najwięcej zarabiają na tym właśnie producenci.
Niemcy to kraj dopiero rozwijający się pod kątem żywności regionalnej i daleko mu jeszcze do Francji, Włoch, Hiszpanii czy Portugalii, choć to zależy od regionu. Prym wiedzie Bawaria, bo dużo tam małych gospodarstw i tradycyjnie nastawione społeczeństwo.
Wielka Brytania to kraj gdzie żywność ekologiczna (organic)się nie sprawdziła, ludzie się od niej zwyczajnie odwrócili, głównie po tym jak DEFRA (brytyjskie ministerstwo rolnictwa)zamówiło niezależny raport o żywności organicznej. Wynik raportu był jednoznaczny - żywność ograniczna nie jest ani zdrowsza ani smaczniejsza od nie-organicznej. Brytyjczycy skierowali się natomiast ku żywności GI, odkrywając swoje stare zwyczaje kulinarne i dzisiaj to od nich możemy się uczyć jak powinniśmy się rozwijać, w jakim kierunku. Zamiast małpować od Niemców i nastawiać się na oszukańczą żywność organiczną, lepiej postawić na żywność opartą o produkty regionalne, oznaczenia geograficzne, stare receptury w przypadku produktów tradycyjnych, która oczywiście może być produkowana w sposób naturalny, bez potrzeby używania oprysków czy sztucznego nawożenia.
Proszę jednocześnie wybaczyć za moje lenistwo, ale mam wiele ważnych spraw obecnie i trudno mi znaleźć na tyle dużo czasu by wziąść się za bloga.

Zaloguj się, aby odpowiedzieć