Forum

ACTA w bloggosferze

kasiaaaa24

kasiaaaa24

23 wpisy
kasiaaaa24
kasiaaaa24
prawie 5 lat temu cytuj

Wydaje mi się, że tak na prawdę sporo osób nie wie, co podpisanie ACTA oznacza dla bloggerów.
Może osoby, które mogą uświadomić innych, opiszą tu, o co właściwie ta cała afera. Co będzie można (a co nie) zamieszczać na blogu.
Myślę, że sporo osób będzie chciało poznać fakty, a nie domysły.

marcin
marcin
prawie 5 lat temu cytuj

Bezpośrednio niczego nie oznacza. Następnego dnia nic się nie zmieni, ale otwiera drogę do zmian w przyszłości i to raczej w jednym kierunku.

Dość dobre podsumowanie, z którym się zgadzam, można znaleźć tutaj:

http://www.krytykapolityczna.pl/Wywiady/LipszycACTAzabetonujeobecnysystem/menuid-77.html

kasiaaaa24
kasiaaaa24
prawie 5 lat temu cytuj
marcin: Bezpośrednio niczego nie oznacza. Następnego dnia nic się nie zmieni, ale otwiera drogę do zmian w przyszłości i to raczej w jednym kierunku.

Dość dobre podsumowanie, z którym się zgadzam, można znaleźć tutaj:

http://www.krytykapolityczna.pl/Wywiady/LipszycACTAzabetonujeobecnysystem/menuid-77.html

Nie wiele mi to wyjaśnia :)

Czy nadal podając źródło przepisu (zakładając, że nie jest to nasza własna radosna twórczość) można będzie dodawać przepisy na bloga? Bo nie wiem, czy z powodu niewiedzy, nie wkrada się jakaś panika.

Nie do końca rozumiem o co ta cała afera w blogosferze. Zdjęć od dawna nie można kopiować, bo prawo autorskie chroni je co najmniej od 1994 roku.

A co z przepisami ?

marcin
marcin
prawie 5 lat temu cytuj

No lepiej wyjaśnić nie potrafię. ACTA to umowa międzynarodowa, która otwiera pole do zmian w prawie, które bardziej służą interesom dużych firm niż końcowych użytkowników. Natomiast żadne zmiany w prawie nie nastąpią w dniu podpisania (nie mówiąc, że musimy jeszcze ratyfikować umowę).

Jakub.J
Jakub.J
prawie 5 lat temu cytuj

Nic się w zasadzie nie zmieni. Pisząc artykuł, bazujący na jakiejś publikacji, należy podać źródło. Niekoniecznie jako przypis, tak jak w pracach naukowych, ale napisać np. że w artykule wykorzystano treść z danej publikacji.
Co do zdjęć, to zauważyłem, że w sieci krąży tyle zdjęć wszelkiej maści, że nikt nie jest w stanie nikomu udowodnić, że prawa autorskie należą tylko do kogoś. Dlatego, bardzo często na zdjęciach widnieją napisy (na całej powierzchni)lub loga fotografa, agencji czy innego podmiotu. Najczęściej jest to jednak zwykły mały napis typu "C - nazwa podmiotu".
Nic się w materii nie zmienia, ACTA niczego nie zmienia, ale tak jak przedmówca napisał, obliguje traktatowo do pewnych rzeczy, w ramach ratyfikacji. To, jakie przepisy sobie akurat Polska stworzy w tej materii, to już inna sprawa. Z doświadczenia wiadomo, że będzie to poplątanie nadgorliwości z dziurami w przepisach lub przepisami wzajemnie sprzecznymi.

Amber
Amber
prawie 5 lat temu cytuj

Praktycznie nie zmieni się wiele.Mam nadzieję,że łatwiej będzie egzekwować własne prawa autorskie.Choć luki w przepisach na pewno dadzą pole do popisu.
Te wszystkie protesty przeciwko ACTA nie mają sensu,bo i tak Polska podpisze traktat.

kasiaaaa24
kasiaaaa24
prawie 5 lat temu cytuj
Amber: Praktycznie nie zmieni się wiele.Mam nadzieję,że łatwiej będzie egzekwować własne prawa autorskie.Choć luki w przepisach na pewno dadzą pole do popisu.
Te wszystkie protesty przeciwko ACTA nie mają sensu,bo i tak Polska podpisze traktat.

Sporo na blogach protestów, jakoby ACTA miały utrudniać, a nawet uniemożliwiać blogowanie. A ja właśnie nie rozumiem w jaki sposób.

Z Waszych wypowiedzi wnioskuję jednak, że nie ma się czego obawiać.

karto_flana
karto_flana
prawie 5 lat temu cytuj

A mnie sie przypomnialo, jak nie ,moglam otworzy cdurszlakowego flimiku tutaj- w Niemczech ACTA juz dziala... Na Yotube tez sporo teledyskow juz nie moige ogladac.
Co do blogow kulinarnyhc to raczej niewiele sie zmienilo.

marcin
marcin
prawie 5 lat temu cytuj

To akurat nie ma nic wspólnego z ACTA.

Amber
Amber
prawie 5 lat temu cytuj

Kasiu,ta umowa zupełnie nie dotyka blogów.Chyba,że złapiesz kogoś na kradzieży własnej twórczości i udowodnisz to.Wtedy może łatwiej będzie ścigać winowajcę.Chociaż z przepisami kulinarnymi to trudno jest.Nie są chronione prawem autorskim.
Ale zdjęcia już tak.

marcin
marcin
prawie 5 lat temu cytuj

Jest sobie taka strona Cafepress.com, gdzie każdy może zrobić koszulki, kubki i inne gadżety z grafiką lub zdjęciem i sprzedawać potem w sieci. Oczywiście co zrozumiałe, zdjęcie musi być autorstwa danej osoby (lub osoba ta musi mieć do niego prawa).

Ale dalej się robi ciekawiej. Otóż wg regulaminu serwisu na zdjęciu nie może być m.in. samochodów i budynków. Nawet, jeśli są to samochody czy budynki będące własnością fotografującego.

Czyli jeśli kupię sobie Ferrari lub Malucha, zrobię mu fotkę, nie będę mógł sprzedawać koszulki z tym zdjęciem.

I nie jest to do końca wymysł właścicieli tego serwisu, którzy przecież by chcieli sprzedawać więcej koszulek, tylko strach przed bardzo rozszerzonym stosowaniem prawa autorskiego.

I teraz wyobraźcie sobie, że macie bloga, na blogu zdjęcie jakiejś potrawy na jakimś ładnym talerzu. I macie powiedzmy reklamy. I zgłasza się firma, która produkuje te talerze i mówi, że to, że ktoś "komercyjnie" wykorzystuje te talerze, narusza prawo autorskie i żąda odszkodowania.

W świecie po-ACTA takie sytuacje mogą naprawdę się zdarzyć. Już się zdarzają, tylko po-ACTA policja i prokuratura będą od razu po stronie tej firmy.

Amber
Amber
prawie 5 lat temu cytuj

Wtedy trzeba będzie pisać pod postem,że naczynia wykorzystane na zdjęciach to np.Rosenthal.Ale dopiero,jak odbędzie się jakiś proces w takiej sprawie i zapadnie wyrok na korzyść przykładowego Rosenthala.Pojawi się wtedy odpowiedni zapis lub aneks do konkretnego paragrafu.

marcin
marcin
prawie 5 lat temu cytuj

"Wtedy trzeba będzie pisać pod postem,że naczynia wykorzystane na zdjęciach to np.Rosenthal." - niestety, to nie wystarcza, przynajmniej w tym serwisie, o którym wspominam.

"Ale dopiero,jak odbędzie się jakiś proces w takiej sprawie i zapadnie wyrok na korzyść przykładowego Rosenthala.Pojawi się wtedy odpowiedni zapis lub aneks do konkretnego paragrafu." - tak to działa w USA, u nas nie ma prawa opartego na precedensach

Jakub.J
Jakub.J
prawie 5 lat temu cytuj

Najważniejsza w tym wszystkim jest cierpliwość i naciskanie na polskich polityków, aby się nie spieszyli z ratyfikacją, a przede wszystkim implementacją zapisów. Po ratyfikacji przez Sejm, całe porozumienie, jako UE, może odrzucić i pewnie odrzuci Parlament Europejski. Jednym słowem, ACTA i tak pewnie nie wejdzie w życie. Wystarczy, że choć jeden kraj się wyłamię z ratyfikacji, nawet taka malutka Malta i całe porozumienie ląduje w koszu, dla całej UE, oczywiście.
Niestety, największa bolączka w tym wszystkim, to nasi nadgorliwi politycy i posłowie. Trochę na polityce się znam, choć nie głosuję już od dawna i wiem, że, tak jak w przypadku ustawy o refundacjach leków, tak i w przypadku zmiany ustaw istniejących lub pisaniu nowych, w ramach implementacji zapisów ACTA (już po ratyfikacji), może być niezły bałagan. Znając życie, może dojść do tego, ze ACTA padnie w PE, a Polska ratyfikuje ją i od razu zacznie implementację.
Dlatego dobrze się dzieje, że w naszej polityce są tacy Kaczyńscy, Palikoci czy inni, którzy, miejmy nadzieje, skutecznie zablokują wprowadzenie najbardziej debilnych przepisów w polskim prawie.
Gdyby ACTA weszła w życie, tzn. Polska i cała UE, łącznie z PE, by to ratyfikowała, to i tak implentacja zapisów zajęła by z ładnych parę lat.

kasiaaaa24
kasiaaaa24
prawie 5 lat temu cytuj
Jakub.J: Najważniejsza w tym wszystkim jest cierpliwość i naciskanie na polskich polityków, aby się nie spieszyli z ratyfikacją, a przede wszystkim implementacją zapisów. Po ratyfikacji przez Sejm, całe porozumienie, jako UE, może odrzucić i pewnie odrzuci Parlament Europejski. Jednym słowem, ACTA i tak pewnie nie wejdzie w życie. Wystarczy, że choć jeden kraj się wyłamię z ratyfikacji, nawet taka malutka Malta i całe porozumienie ląduje w koszu, dla całej UE, oczywiście.
Niestety, największa bolączka w tym wszystkim, to nasi nadgorliwi politycy i posłowie. Trochę na polityce się znam, choć nie głosuję już od dawna i wiem, że, tak jak w przypadku ustawy o refundacjach leków, tak i w przypadku zmiany ustaw istniejących lub pisaniu nowych, w ramach implementacji zapisów ACTA (już po ratyfikacji), może być niezły bałagan. Znając życie, może dojść do tego, ze ACTA padnie w PE, a Polska ratyfikuje ją i od razu zacznie implementację.
Dlatego dobrze się dzieje, że w naszej polityce są tacy Kaczyńscy, Palikoci czy inni, którzy, miejmy nadzieje, skutecznie zablokują wprowadzenie najbardziej debilnych przepisów w polskim prawie.
Gdyby ACTA weszła w życie, tzn. Polska i cała UE, łącznie z PE, by to ratyfikowała, to i tak implentacja zapisów zajęła by z ładnych parę lat.

Czyli generalnie jest spora szansa, że ACTA i tak nie wejdą w życie?

marcin
marcin
prawie 5 lat temu cytuj

Trudno powiedzieć, ale myślę, że szybko nie. Są umowy międzynarodowe, których Polska nie ratyfikowała przez wiele lat.

Na przykład konwencja ONZ o prawach niepełnosprawnych. Oczywiście firmy, którym zależy na ACTA mają milion razy większą siłę przebicia niż niepełnosprawni, ale jednak świadomość, że ACTA to cementowanie na siłę starego porządku, a nie nowe rozwiązania na miarę czasów "internetowych" narasta.

Jakub.J
Jakub.J
prawie 5 lat temu cytuj

To ciekawe, co Pan pisze, panie Marcinie. Teraz nie ma się co dziwić, że pod względem ochrony interesów niepełnosprawnych, niezależnie od kategorii jesteśmy w ogonie krajów mieniących się "pierwszym światem". Inna sprawa, że chyba konwencje ONZ są jakoś inaczej wprowadzane, ACTA to umowa międzynarodowa, do której przystępuje nie Polska a UE, która w zasadzie może wydać dyrektywy obligujące do wprowadzenia pewnych przepisów w prawie krajowym.
Mi się coś wydaje, że zanim, wprowadzą te przepisy co w USA czy w Japonii, to minie z 20 lat...

TOM
TOM
prawie 5 lat temu cytuj

Problem w tym, że tak naprawdę tylko prawnicy wiedzą, co siedzi w Acta i nie jest to nic dobrego. Jeśli nie byłoby niebezpieczeństwa to 1. rząd prowadziłby otwarte konsultacje społeczne ze wszystkimi podmiotami na rynku, które są zainteresowane a ograniczył konsultacje jedynie do firm reprezentujących prawa twórców. Nikt niczego nie konsultował z internautami czy organizacjami pozarządowymi. Co jest skandaliczne, jeśli chodzi o sposób uchwalania prawa w Polsce. 2. po drugie akta byłaby znana daleko wcześniej, a nie wyciekałaby przez Wikileaks. Po trzecie tu nie chodzi o takie bzdety, czy będzie można jakiś przepis dać na blogu czy nie, ale o cenzurę, prawo do prywatności czy obrót danymi osobowymi.

Jakub.J
Jakub.J
prawie 5 lat temu cytuj

Myli się Pan i to bardzo. ACTA nie zawiera nic, w tym leży cały problem. W USA była zupełnie inna ustawa, a tam są zresztą inne przepisy, inna kultura prawna, inne metody. Przecież od 2001 czy 2002 roku istnieją przepisy i nowy departament bezpieczeństwa narodowego, który w zasadzie jest w stanie znaleźć w moim poście, nawoływanie do ataku terrorystycznego, o ile sformułował bym pewne ciągi słów. Komputery w NSA razem z systemem Echelon, 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu śledzą cały eter, wszystkie rozmowy telefoniczne, cały przekaz internetowy, pod kątem pewnych rzeczy a jednak jakoś nie słychać o zatrzymaniach czy jakichś akcjach lub cenzurze albo zamykaniu blogów. Co więcej, w USA funkcjonuje więcej miejsc, nawołujących do złych rzeczy lub piętnujących cenzurę niż w krajach gdzie jest niby większa wolność słowa.
Nie róbmy z igły wideł, cenzura i tak jest już od dawna i to we wszystkich dziedzinach życia. Niestety, pewnym środowiskom, tak jak przy każdej okazji chodzi o robienie furory, reklamy i zarabianiu na tym.
Zachowujmy się tak ja dzisiaj, a jak ktoś się boi, że przez bloga kulinarnego czy zdjęcia wykorzystane bez zgody autora, może ponieść karę, to niech przeniesie się na Białoruś albo na Ukrainę lub do Obw. Kaliningradzkiego.

TOM
TOM
prawie 5 lat temu cytuj

Jeśli nie ma nic, to czemu była taka tajemnica? Polecam rozmowy do wysłuchania na tok.fm

Zaloguj się, aby odpowiedzieć