Forum

Pytania o wino

Obserwuj wątek
marcin

marcin

8 wpisów
marcin
marcin
ponad 3 lata temu cytuj

Na forum warszawskich blogerów kulinarnych padło mnóstwo ciekawych pytań o wino. Wynika z tego, że jest ogromna potrzeba informacji na ten temat. Jako, że i ja jestem winem dość mocno zainteresowany i pewne doświadczenie udało mi się zdobyć, chciałbym spróbować odpowiedzieć na kilka z pytań, które tam się pojawiły.

"czy jest jakiś sposób żeby w sklepie wybrać przyzwoite wino nie znając się na tym"

Wbrew pozorom bardzo trudne pytanie. Zupełnie nie znając się można wybrać jedynie ładną butelkę. Coś jednak trzeba o winie wiedzieć. Jeśli nie wiemy, to musimy się dowiedzieć. Czy to jest możliwe jeśli stoimy po prostu przed ścianą dziesiątek butelek z winem o nieznanych nam etykietach?

Pierwsze źródło informacji to sprzedawca. Oczywiście wiadomo, że chce nam on przede wszystkim wino sprzedać, ale tez w jego interesie jest, byśmy jeszcze kiedyś do sklepu wrócili zadowoleni z rekomendacji. Powinniśmy mu powiedzieć, na jaką okazję wina potrzebujemy, do jakiej potrawy chcemy je podać i bez skrępowania określić przedział cenowy. Możemy też powiedzieć o swoich preferencjach smakowych, ale tu należy nie mieć pełnego zaufania do swoich gustów - bardzo często wydaje nam się, że coś lubimy, a lubimy w rzeczywistości co innego (było słynne amerykańskie badanie dot. kawy: większość ankietowanych mówiła, że lubi kawę o mocnym, pełnym smaku, ale gdy dawano im kilka rodzajów kawy do spróbowania, preferowali kawę delikatniejszą).

Drugie źródło to internet. Mamy go w komórkach i możemy wpisać nazwę wina w Google. Tutaj też niestety musimy przyjąć zasadę bardzo ograniczonego zaufania: znajdziemy recenzję win na blogach, ale – uwierzcie - nie każdy kto prowadzi bloga o winie ma na jego temat pojęcie. A nawet jeśli ma, to może mieć zupełnie inny gust. Lepszym źródłem wiedzy są portale takie jak Winicjatywa, prowadzone przez osoby z doświadczeniem degustacyjnym.

Trzecie źródło to etykieta. Niestety, też dość mało wiarygodne. Większość opisów o aromatach, które ktoś wyczuł w winie, o „starannym wyborze gron”, o „tysiacletnich tradycjach” to teksty czysto marketingowe. Niewielkie zaufanie można mieć do zaleceń dot. doboru wina do potraw. Na ogół są one bardzo szerokie i niewiele mówiące: „do mięs, sałatek i serów” - to nic nie mówi, bo kurczak to inne mięso niż baranina, a wino pasujące do goudy raczej nie pasuje do gorgonzoli. Wiele win w Polsce zawiera informację, że wino jest „półwytrawne” - utarło się tak, że Polacy nie lubią win wytrawnych. To trochę wymysł na nasz rynek, określenie półwytrawne nie jest często używane na świecie. Nie bójmy się win wytrawnych, wytrawne wcale nie znaczy kwaśne, a kwaśne nie znaczy złe (w praktyce kwaśne wina są na ogół najlepszymi winami do popijania potraw).

Co więc zrobić? Nie zrażać się. Większość win jest dobra. Każda kupiona butelka to jakaś wiedza o winie i następnym razem przed półką sklepową stajemy z większą wiedzą.

Jeśli odpowiedź jest zbyt ogólnikowa, to przepraszam, ale na ten temat napisano już miliony strony i nie da się tego streścić w jednym wpisie.

marcin
marcin
ponad 3 lata temu cytuj

"jak nie nadziać się na minę - czy jest jakiś sposób ?"

To chyba lepsze podejście :) Trudno jest wybrać idealne wino, ale jest sporo sygnałów ostrzegawczych, które mówią, że wino potencjalnie może być słabe:

- Tanie wino z odległego kraju. Pomyślmy: jeśli wino pochodzi z drugiej półkuli i kosztuje 15 zł... ile kosztował transport, w jakich warunkach był przeprowadzany, ile kosztuje akcyza (koszt stały!)...

- Wina bez pochodzenia albo z szerokim pochodzeniem. Przykładem może być popularna seria win ze słoneczkiem i nazwą kraju. Unikajmy wszelkich Vin de France czy win stołowych. A już jak ognia należy wystrzegać się "win z UE".

- Wina masowe. Ich produkcja ma więcej wspólnego z procesami chemicznymi niż biologicznymi.

- Wina zbyt stare: jeśli kupujemy tanie wino, powinno być ono nie starsze niż 2-3 letnie. Są wyjątki, ale generalnie starsze wino w markecie to raczej próba spuszczenia resztek.

- Tanie wina o słynnych nazwach. Barolo za 30 zł, Tokaj za 25, Chablis za 20. Zbyt piękne, żeby było prawdziwe.

- Udziwnione butelki, etykiety. Chyba, że planujemy przerobić je na lampkę :)

NIE stanowią sygnału ostrzegawczego

- Zamknięcie wina zakrętką

- Mało efektowna etykieta

- Określenie, że wino jest wytrawne (chyba, że chcemy kupić słodkie)

haniakasia
haniakasia
ponad 3 lata temu cytuj

Do listy sygnałów ostrzegawczych dopisałabym jeszcze ulokowanie wina na najniższej półce w sklepie.

elik
elik
ponad 3 lata temu cytuj

Jak kupuje wino : po pierwsze sprawdzam gdzie jest rozlewane . Jeśli w Polsce to odkładam na półkę. Następnie sprawdzam cy jest korkowane kapslem czy korkiem. Jeśli korkiem to czym jest wzmocniony szczyt marzeń to lakiem. Jeśli potrzebuje słabych win to szukam francuskich , jeśli bez cukru to włoskich ,jeśli wyrazistych to hiszpańskich ,bułgarskich,brazylijskich.

marcin
marcin
ponad 3 lata temu cytuj

Poza rozlewaniem w Polsce pozostałe kwestie są niestety mitem. 95% win australijskich i nowozelandzkich (łącznie z najlepszymi), duża część niemieckich i austriackich używa zakrętek. Z lakiem to jakaś zupełna pomyłka, jest to zupełna rzadkość, dobrej jakości korka nie trzeba niczym wzmacniać. Jest mnóstwo mocnych win francuskich (całe południe Francji), sporo słodkich/półsłodkich win włoskich.

Pafka
Pafka
ponad 3 lata temu cytuj

Kiedyś patrzyłem też na to czy butelki są numerowane na etykiecie... teraz sądzę, że to w większości tak jak z tym lakiem na korku - marketing... (ooo korki też czasem są numerowane)

...im więcej próbujesz tym lepszego wyczucia nabierasz ;-)

bea.kuc
bea.kuc
ponad 2 lata temu cytuj

Polecam włoskie wina musujące z winorośli z grupy Lambrusco (zwłaszcza z Emilii-Romanii), dostępne w Lidlu i w tochę droższej wersji w Almie. Lekkie uniwersalne wino, o niewielkiej zawartości alkoholu, uprzyjemni nie jedno spotkanie. Pijam i sobie chwalę :)

Jakub.J
Jakub.J
ponad 2 lata temu cytuj

Nie jestem winoszem, wolę piwa i cydry, ale jakiś czas temu zapoznałem się z naszymi winami, z Podkarpackiego, Dolnego Śląska, nie miałem jeszcze szansy spróbować z innych województw. Całkiem ciekawe, smakują inaczej niż te z południa, dla mnie nawet lepsze. W ogóle, wina bardziej "północne", bardziej mi pasują, np. ze Słowacji, Czech, Palatynatu czy Dolnej Austrii.
Ale zauważyłem, że Polacy wolą raczej te południowe, włoskie, hiszpańskie, południowoafrykańskie, kaliforniskie. Nie wiem dlaczego.

Zaloguj się, aby odpowiedzieć