alina.zajakala

Każdy z nas pamięta coś bardzo ważnego ze swojego dzieciństwa – jakiś zapach, smak. Ja zapamiętałam torty mojego kochanego taty. W każde urodziny piekł je dla mnie. Pamiętam jak biegałam po kuchni chcąc pomagać... oczywiście w wylizaniu łopatek od miksera. Pamiętam moment samego zdobienia, ile pracy było w to włożone. Niestety nie mam w swoim archiwum żadnego zdjęcia tortu mojego taty. Fotografie te trzymam w pamięci, w przeciwieństwie do wspomnień urodzinowych prezentów – te się szybko zatarły. Moja przygoda z wypiekami rozpoczęła się w momencie narodzin naszej córki Ewy. Jak wiemy, każda z nas w tym czasie przestrzega rygorystycznej diety, ale czasem i nam zachciewa się czegoś słodkiego. A przecież nie ma nic lepszego niż domowy placek! Pierwsze ciasto jakie zrobiłam to babka według przepisu taty. Jaka byłam zdziwiona, że ja też potrafię piec! W moim rodzinnym domu strefa ta zarezerwowana była dla mężczyzn: taty i brata. Zachęcona tym sukcesem postanowiłam robić torty dla swojego dziecka, jeszcze wtedy tylko dla Ewki (nie lubi jak tak do niej mówię). Pierwsza próba bardzo trudna, ponieważ Ewa była wtedy na diecie i musiałam użyć jaj przepiórczych. Rezultat moich starań wyglądał raczej marnie, co zupełnie nie przeszkadzało żadnemu z obecnych na urodzinowej imprezie roczniaków – wszystkie zgodnie się nim zajadały. Może uda mi się odnaleźć to zdjęcie… Później nastąpiła spora przerwa w robieniu tortów. Pojawił się nasz syn Marek. Pochłonęły mnie dzieci i studia. Jednak w końcu nadszedł moment, kiedy postanowiłam zrobić wymarzony tort, a nawet dwa (!), na szóste urodziny Ewy. I tak od 2012 roku, co roku, kiedy nasze dzieci mają urodziny, wybieramy i planujemy jaki tort zrobię dla gości. Jest to miła chwila, tworzą się wspomnienia, które zapamiętamy. Na moim blogu znajdą się również torty zrobione dla mojej rodziny i znajomych, na różne okazje. Zapraszam na TortyAliny.blogspot.com