Pociąg Do Kuchni

Jak każdy bloger kulinarny, mam totalnego fioła na punkcie gotowania. Czuję nieodparty pociąg do kuchni :). Gotowanie jest dla mnie nierozerwalnie związane ze zmysłami i emocjami. Nie można dobrze gotować, jeśli nie wkłada się w to uczuć, zaangażowania. Nie da się dobrze gotować bez włączenia zmysłów smaku, węchu, dotyku, wzroku, a nawet słuchu! Gotuje się całym sobą i trzeba czuć do tego nieodparty pociąg ;) Nie ukrywam, że jestem zupełnym samoukiem, ale za to pasją mogłabym obdzielić niejednego kucharza. Wciąż próbuję, eksperymentuję ze składnikami i połączeniami. Daleko mi do kuchni molekularnej, choć ją podziwiam. Nie posiadam odpowiedniego sprzętu np. do sous-vide, ale za to posiadam serce do gotowania. I podobno talent. Nie skupiam się na jednej kuchni – uwielbiam kuchnię włoską, ale tak samo hiszpańską, chińską i japońską, kreolską, amerykańską (wbrew pozorom to wcale nie tylko hamburgery) i nigdy nie zapominam o kuchni polskiej. Gotuję nie tylko wymyślne dania z owoców morza, ale też zwykłe placki ziemniaczane. Choć wprowadzam do swoich przepisów połączenia, które na pierwszy rzut oka mogą wydawać się zaskakujące, to mimo wszystko gotuję tradycyjnie – sosy robię na śmietanie, a nie jogurcie, uważam, że najlepsze schabowe wychodzą na smalcu (i co z tego, że niezdrowe – przecież codziennie się ich nie je :p ), mięso smakuje najlepiej, kiedy do smażenia lub duszenia dodamy prawdziwe masło; żółty ser musi być żółtym serem, a nie produktem seropodobnym o obniżonej zawartości tłuszczu. Staram się stawiać na naturalne produkty i unikać gotowych sosów, mieszanek przypraw, fixów etc., choć przyznaję, że czasem ułatwiają życie i uzyskanie właściwego smaku (ale nawet wtedy zwracam uwagę na skład). Moim marzeniem jest otworzyć własną restaurację. Mogłabym zacząć od małego bistro :) i codziennie robić wszystko, by Goście chcieli jeszcze i jeszcze i jeszcze mojego jedzenia.